Gaahina

Gaahina

niedziela, 14 czerwca 2015

Epilog




Czcigodny Sato od kilku dni przebywał w areszcie domowym.
Wciąż nie mógł uwierzyć, że ze swoim doświadczeniem pozwolił tak się podejść młodzikowi.
Mimo wszystko miał dla niego pewien podziw.
Kazekage nie spieszył się ze złożeniem mu wizyty. Ale w końcu przyszedł z nim porozmawiać.
Sato sądził, że Gaara będzie chciał go poniżyć, ale on przedstawił mu konkretną propozycję.
- Mogę upublicznić dowody waszej nielojalności i plany sprzedania wioski możnowładcom. Ale nie muszę tego robić.
- Dlaczego miałbyś tego nie robić? – zapytał Sato.
Wiedział, że przegrał i w obecnej sytuacji czekało go w najlepszym wypadku ścięcie. W najgorszym – ukamienowanie na środku placu. Zdążył już to zaakceptować.
Światem rządzi prawo silniejszego, a to, kto miał rację, rozstrzyga historia.
- Ponieważ zależy mi na odsunięciu was od władzy, nie na zemście – odpowiedział Gaara.
To było nieoczekiwane oświadczenie.
- Członkowie rady zgodzili się na emeryturę w odosobnieniu. Ale tobie nie mogę pozwolić przeżyć. Natomiast nie zależy mi na tym, byś przeszedł do historii jako zdrajca. Możesz popełnić honorowe samobójstwo i oszczędzić rozczarowania jouninom, którzy tobie ufali. Jaka jest twoja odpowiedź?
Sato skinął głową.
- Znasz moją odpowiedź. Nie mam wyjścia.
Gaarze to wystarczyło. Wstał, żeby wyjść.
Jednak Sato miał mu jeszcze coś do powiedzenia.
- Lordzie Kazekage. Porywacie się na realizację bardzo ambitnego planu. Życzę szczęścia. Będzie wam potrzebne.

***

Ledwie Naruto opuścił Sunagakure, pojawiła się delegacja klanu Hyuuga. Zapowiedzieli się wcześniej, żeby udzielić oficjalnego błogosławieństwa.
Ale Hinata nie spodziewała się, że przybędzie z nimi Neji.
Była zdenerwowana, gdy poprosił ją o prywatną rozmowę.
Od dłuższego czasu miała z nim jedynie kontakt listowny. Osobiście widziała się z nim wiele miesięcy temu, na jego ślubie z Tenten.
Od tego czasu zachowywała się w sposób, który on potępiał. Wyraziła otwarty sprzeciw wobec klanu.
Nic nie mogło zmienić jej decyzji, nawet Neji. Mimo wszystko wolałaby nie usłyszeć, że go rozczarowała.
- Chcę ci pogratulować – powiedział.
Nie potrafiła opanować zaskoczenia.
Może to wstęp do jakiegoś złośliwego monologu.
- Z okazji ślubu? – zapytała.
- To też. Ale nie tylko. Nauczyłaś się czegoś, czego zawsze dla ciebie chciałem, ale nigdy nie potrafiłem cię nauczyć.
Nie miała pojęcia, o co mu chodzi.
- Podejmowania decyzji – uściślił. – Nie wiem, czy to, co teraz robisz, jest słuszne, ale wierzę, że decydujesz świadomie, jak chcesz pokierować swoim życiem. Starszyzna klanu może tego nie pochwalać, ale twoi rodzice i twoja siostra byliby z ciebie dumni. Nie zapominaj, że w razie problemów zawsze możesz liczyć na moje wsparcie.

***

Najemnicy wybrani do misji uwolnienia cesarskiego syna mieli świadomość brzemienia, które na nich spoczywa.
Od powodzenia tej misji zależało bardzo wiele. Być może najbliższe wydarzenia trwale zmienią kształt znanego świata.
Kankuro wybrał najlepszych ludzi, lojalnych wobec wioski, gotowych zginąć dla powodzenia misji. Takich, którzy się nie cofną nawet wiedząc, że nadchodzi zmierzch starego świata, a to, co przyniesie przyszłość, rysuje się w bardzo mglistych barwach.
Elita zdeterminowanych wojowników, takich, których wysyła się na straceńcze misje, ze świadomością, że poniosą zwycięstwo lub śmierć.
W takich sytuacjach dowódcy zawsze wygłaszali przewidywalne przemowy, w których nie było słów otuchy, ale podsycały wolę walki.
- Wiecie, jak wiele zależy od tej misji – powiedział Gaara. – Nie usłyszycie ode mnie, że jesteście nadzieją wioski i z dumą powinniście iść gotowi na śmierć. – Najemnicy wymienili między sobą niepewne spojrzenia. Byli nieco zaskoczeni. – Każdy z was musi odłożyć teraz na bok osobiste cele, ale nie zapominajcie, że macie do kogo wrócić. Nie wypełniajcie tego zadania ku chwale wioski, ani dla dobra zjednoczonych sił shinobi. Nie walczcie z myślą o tym, by ponieść śmierć ku chwale ojczyzny. Walczycie o lepszą przyszłość dla tych, na których wam zależy. Dlatego nie możecie ponieść porażki. Wypełnijcie tę misję najlepiej jak potraficie i wróćcie żywi do waszych rodzin.
Zmierzch starego porządku oznacza początek nowego. Lepszej przyszłości zbudowanej nie po to, by chronić system, ale dla ludzi.


Dziękuję wszystkim za dotrwanie do końca :) To opowiadanie wymyśliłam dawno temu,  jego ostateczny kształt nie jest taki jaki zakładałam pierwotnie. Ucięłam kilka wątków.
Nie jestem do końca zadowolona z ostatecznego kształtu, ale to pierwsze moje opowiadanie w universum Naruto, proszę o wyrozumiałość.
Opowiadanie jest zakończone, być może kiedyś pojawi się uzupełnienie o retrospekcje - one shoty lub kilkupartówki ShikaTema i ItaSaku. Ale to stoi pod dużym znakiem zapytania, bowiem teraz koncentruję się na innych opowiadaniach.
Pozdrawiam :)

3 komentarze:

  1. Dopiero teraz trafiłam na twoje boskie opowiadanie. Szkoda że tak późno, bo długo szukałam takich opowiadań. Nie mogłam się normalnie doczekać aż Gaara i Hinata będą razem <3. Piszesz świetnie i łatwo się czyta. Mam nadzieję, że kiedyś znów coś napiszesz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję :) prowadzę jeszcze trzy blogi: narutonakama.blogspot.com, gaaino.blogspot.com, http://suna-gakure-monogatari.blogspot.com
      szczególnie polecam ten ostatni^

      Usuń
  2. Opowiadanie świetne. Przedstawienie wszystkich dylematów z jakimi zmagają się shinobi bardzo dojrzałe. Chociaż powiem, że pozostał pewien niedosyt na zakończenie. Aż się prosi, żeby powstał epilog epilogu. :D

    OdpowiedzUsuń